January 01, 2020

Paweł

Na ostatniej mszy 31.01 zachęcani byliśmy do złożenia świadectw pewnego rodzaju nagrodą, dlaczego to jest tak istotne wyjaśnię na końcu mojego świadectwa. Chciałbym opowiedzieć o sytuacji sprzed około dwóch lat nie pamiętam dokładne kiedy to było. Szukałem Boga kościoła, po prostu miejsca gdzie mógłbym poczuć spokój w pełnym tego słowa znaczeniu. Trafiłem na stronę odnowy a na niej na Mszę z Modlitwą o uzdrowienie. Wybrałem się na nią z koleżanką, już sama podróż byłą jakby magiczna. Radość która nam towarzyszyła była od dawna oczekiwanym stanem, kiedy dojechaliśmy do centrum Warszawy jakieś 1,5 km od kościoła, wysiadając z samochodu spostrzegłem bilboard a na nim napis: Czytajcie Biblię. Udaliśmy się w stronę kościoła, idąc zatrzymał się ktoś jadący samochodem i zapytał gdzie jest ulica Plac Grzybowskiego z automatu chciałem powiedzieć – nie wiem, ale przecież właśnie tam szedłem więc bez trudu wyjaśniłem. W kościele czekając do spowiedzi bardzo nie chciałem żeby spowiadał mnie ksiądz który około 15 minut rozmawiał z każdym kiedy już miałem podchodzić do konfesjonału przyszedł ksiądz który wedle mojego życzenia wyspowiadał mnie w 3 minuty. Takie dziwne „zbiegi okoliczności” cała msza i modlitwa były niesamowite z koleżanką wyszliśmy tak szczęśliwi że trudno było to opisać. Kiedy wychodziliśmy z kościoła koleżanka powiedziała: Paweł to kazanie. Przerwałem mówiąc:wiem. Ona dokończyła: to było: o tobie. Dokończyłem: wiem. Było o niewykorzystaniu swoich talentów o kierowcy autobusu który miał duże możliwości, talenty w mógł się realizować w różnych sferach swojego życia ale ich nie wykorzystał. Idąc do samochodu spotkaliśmy potrzebującego nie tylko dla mnie ale dla koleżanki również przypominał Pana Jezusa. Ta historia jest niesamowita i nawet dla mnie wciąż trudno uwierzyć, że to się wydarzyło. Od tamtego czasu powoli moje życie staje się lepsze …. Mam też świadomość, że jeżeli oddam się Jego prowadzeniu niczego mi nie zabraknie. Dlaczego nawiązałem do kalendarzyka na początku? No cóż na ostatniej mszy to była zachęta do złożenia świadectwa. Kiedy po mszy i modlitwie przyjechałem do domu 31.01.2020 była godzina jedenasta wchodząc do bloku postanowiłem sprawdzić skrzynkę pocztową co w niej znalazłem? Chrześcijański kalendarz od „Pallotyńskiego Centrum Młodzieży” byłem w szoku, nikt nie wiedział, że jadę na mszę do Warszawy. A jedyne rzeczy które znajduje w skrzynce mieszkając tu od ponad 2 lat to rachunki i ulotki. Ten kalendarz to wszystko co się dzieje, te namacalne świadectw istnienia Boga są dla mnie ważne. Dziękuję za to wszystko ! W moim życiu mnóstwo jest „Zbiegów okoliczności” sytuacji niewytłumaczalnych. Jestem sceptykiem osobą szukającą „dziury” w całym. Dlatego nie łatwo mi o tym wszystkim pisać. Chwała Panu.

December 27, 2019

Laura

Jestem osobą bardzo nieśmiałą, nie umiem wyjść na środek kościoła i dać świadectwo ALE chciałam tutaj, w tym miejscu,  podziękować Bogu za pełne, całkowite i trwałe i nagłe uzdrowienie w marcu 2018 roku z przewlekłej kontuzji ramienia (od zimy 2018), o którym zdałam sobie sprawę nagle, słysząc wewnętrzny głos "Zostałaś uzdrowiona". Kilka dni wcześniej, jakby zapomniawszy o chorobie, przenosiłam cały czas ciężkie rzeczy. Miesiąc wcześniej, leżąc w łóżku, po prostu modliłam się do Jezusa o uzdrowienie, po prostu swoimi słowami. Wcześniej nie mogłam, nawet w jakikolwiek sposób, czy na ramieniu, w dłoni, nieść torebki, ból ramienia doskwierał przy każdym poruszeniu, a także budził mnie ze snu w nocy.  Chciałam podziękować Bogu za również pełne, całkowite i trwałe nagłe uzdrowienie w marcu 2019 roku z nowotworu piersi. Mam 33 lata i był to dla mnie ogromny szok, gdy się dowiedziałam o wszystkim, a później wędrowałam od lekarzy do lekarzy, mijając kolejne osoby na onkologii. Guz wielkości kasztana samoistnie i bez przerzutów, w ciągu jednej nocy zniknął. Kolejne serie badań niczego nie wykazały. Wcześniej nie musiałam tego guza nawet szukać - wystarczyło przejechanie ręką prosto po ciele, aby go wyczuć. Dziś go nie ma. Chwała  Najwyższemu Bogu w Trójcy Przenajświętszej!

December 15, 2017

Uzdrowiona

Uwolnienie z nikotynizmu

Wielokrotnie na Mszach świętych z modlitwą o uzdrowienie prowadzonych przez wspólnotę Pójdź za Mną, a także podczas modlitwy osobistej, prosiłam Boga o uwolnienie od palenia papierosów. I Bóg mnie uwolnił. Codziennie wypalałam paczkę papierosów, czyli jakieś 20 sztuk. Za chwilę minie 5 miesięcy odkąd nie palę. Nie mam już chęci sięgania po papierosa. Bóg tak pokierował moim życiem, że w ciągu właściwie dwóch dni odstawiłam zupełnie papierosy. Może nie wyglądało to wcale tak, jak bym sobie wyobrażała, ale wierzę, że Pan wybrał właściwy dla mnie sposób i pokazał mi również kilka rzeczy o mnie samej w tym czasie. Chwała Panu! Bóg jest wielki, jest większy niż nasze słabości i nigdy nie pozostaje obojętny na głos naszego wezwania.

Dziękuję!

October 07, 2017

Ania

Świadectwo uzdrowienia przez Pana Boga.

We wrześniu 2015 roku uczestniczyłam w rekolekcjach uzdrowienia wewnętrznego prowadzonych przez o. redemptorystę. Codziennie modliliśmy się Słowem Bożym oraz trwaliśmy na adoracji Najświętszego Sakramentu. Pan Jezus uzdrawiał uczestników z różnych dolegliwości i zniewoleń. Podczas jednej z modlitw prowadzący powiedział, że Pan Jezus uzdrawia osobę z bólu w klatce piersiowej. Pan Jezus uzdrowił mnie z bólu, który był wywołany stresem - poczułam jakby ktoś zdjął mi z klatki piersiowej ciężki kamień. Od tamtej pory nie czułam już bólu. Po słowach ojca prowadzącego, Pan Jezus uzdrawia pewną osobę, która bardzo nie lubi i nie akceptuje swojego ciała, zostałam uzdrowiona z nienawiści do własnego ciała.

Jakiś czas później nasiliły się u mnie myśli o samookaleczeniu. Często nawet na modlitwie lub gdy byłam sama, natrętnie wracały do mnie myśli i wyobrażenia o pociętych nadgarstkach. Podczas modlitwy w wyobraźni pisałam na tych miejscach słowa Jezus i Maryja i rysowałam serce - jako wyraz miłości do mnie. Ale te myśli wciąż wracały. Pewnego wieczoru znów się pojawiły, a ja poczułam w środku, że mam już tego dosyć. Wyszłam z domu do kościoła przed Najświętszy Sakrament. Podczas modlitwy wyciągnęłam ręce przed siebie i zapytałam w gniewie i bezsilności Boga: "Zobacz, czy podoba Ci się to, co się ze mną dzieje?" Spędziłam czas około godziny siedząc po prostu przed Panem Jezusem w ciszy. Potem wróciłam do domu i położyłam się spać zapominając o wszystkim. Po kilku miesiącach zdałam sobie sprawę, że od tamtej pory myśli o samookaleczeniu nie wróciły, pojawiły się może raz lub dwa, ale od razu odwracałam od nich uwagę. Pan Jezus uzdrowił mnie od nich, za co jestem Mu bardzo wdzięczna.

Ania.

October 04, 2017

Adriana

Serce Jezusa w moim sercu bije, Krew Jego Najświętsza w moich żyłach płynie, pisała Św. Faustyna. Skoro Jezus ukochał Św. Faustynę jakby utożsamiał jej ciało ze swoim na wzór dziecka w łonie matki, to czyż nie obdarza mnie podobną miłością jaką darzy swą Matkę? Jest samą Miłościa. Któż jak Bóg!

Dziękuję!

September 30, 2017

Dominik

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. W styczniu 2017 roku mijał 6. miesiąc, jak nie miałem stałej pracy. Miałem zaproszenie do współpracy z jednej firmy, ale rozglądałem się wciąż za czymś innym. Po Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie odbyłem krótką rozmowę z osobą duchowną. Po niej i innych podjąłem decyzję o podjęciu pracy, której wcześniej nie brałem poważnie pod uwagę i zdawało się, że nie dostrzegałem. Chcę tu podziękować Panu Bogu za otworzenie mi oczu na to, co mnie otacza tu i teraz, za ludzi i pracę, którą mi dał. Za dostrzeżenie otaczającej mnie rzeczywistości na nowo. Pragnę uwielbiać Pana Jezusa w wydarzeniach i życiu, które jest moim udziałem. W radościach, trudnościach, burzach i spokoju, w których może objawiać się Jego miłująca moc. Chwała Chrystusowi w Jego Kościele pielgrzymującym we współczesności.

January 31, 2017

Katarzyna

Bliska mi osoba 4-lata temu zaprosiła mnie na Rekolekcje REO. Zmęczona życiem , zrezygnowana, szukałam pomocy latami aby zamknąć przeszłość, cieszyć się teraźniejszością i wolnością. Mam na imię Katarzyna 37lat, doświadczyłam przemocy fizycznej i psychicznej w domu rodzinnym. Podczas rekolekcji Pan Bóg widząc moją bezsilność, poranione serce wprost przytulił mnie do siebie jak najczulszy ojciec własne dziecko. Stopniowo leczył każde wypowiedziane wspomnienie ocierając łzy z moich policzków. Pokazał mi jedyną, słuszną drogę w tej sytuacji którą jest zrozumienie,akceptacja ,wybaczenie,modlitwa za najbliższych.Dopiero wtedy oddając Panu Bogu własne życie, całą siebie,przyszłość - czujesz prawdziwą miłość którą napełnia Twoje serce, spokój duszy, ciszę tak cichą iż słyszysz słowa które do Ciebie wypowiada. Dziś każda Msza Uzdrawiająca jest dla mnie 'zatrzymaniem się' w życiu, ukojeniem emocji, wyciszeniem i krokiem w walce z własnymi słabościami, nieśmiałością , lękiem przed ludźmi. Mam nadzieję,że moje świadectwo będzie dla kogoś pomocne. Dziękuję!

January 26, 2017

Matka

Składam to świadectwo w pokorze, dziękując Bogu za okazaną pomoc.

Mój syn od wielu lat zmagał się z uzależnieniem od narkotyków, alkoholu, hazardu, złego towarzystwa, miał konflikt z prawem.

Kilka lat temu dowiedziałam się, że w tym kościele na pl. Grzybowskim są Msze Św. z modlitwą o uzdrowienie. Byłam kilka razy, przyszedł również mój syn. Zawsze modliłam się, by dobry Bóg, Maryja i wszyscy święci odmienili jego życie. Na jednej ze spowiedzi w tym kościele ksiądz zaproponował, bym modliła się do św. Moniki. Odpowiedziałam, że czynię to od 16 lat. I zdarzył cud. Całkowicie odmieniło się życie syna. Od kilku lat jest zdrowym człowiekiem, wyrwanym z sideł tych strasznych nałogów. Dobry Jezus, Jego Matka, św. Monika i św. Augustyn ulitowali się nad nami. Syn ma bardzo dobrą pracę, studiuje, niebawem założy rodzinę.

Boże - składam Ci moje wielkie dziękczynienie za to wszystkie dobro, którego doświadczyliśmy i doświadczamy każdego dnia. Bądź uwielbiony Panie.

August 07, 2016

Marlena

Mam na imię Marlena. Jestem mężatką i mam dwoje dzieci. Na rekolekcje REO poszłam, aby zacieśnić swoją relację z Jezusem. Brakowało mi czegoś, za czymś tęskniłam. Chciałam bardziej poznać Boga, być może poznać nową modlitwę. Choć poznałam już Boga w litaniach i koronkach, to było za mało, zaczęło mi brakować bliskości Jezusa. Uczestnicząc w rekolekcjach REO i trwając na modlitwie z Pismem Św., według wskazówki: „Uświadom sobie, że stoisz przed Bogiem, który Cię kocha i chce Cię wysłuchać”, zaprosiłam Jezusa do mojego domu, choć wciąż był daleko. Po kilku tygodniach odkryłam, że Bóg przybliża się do mnie. Nagle mówię do Boga, który jest tuż obok mnie, siedzi na krześle, trzyma mnie za rękę, patrzy na mnie z miłością i słucha moich słów. Czeka, nie śpieszy się. Pomimo, że to ja często mówię Boże poczekaj, zaraz przyjdę, a potem nie poświęcam mu tyle czasu ile trzeba. To jednak wiem, że Bóg nigdy nie odejdzie, zawsze znajdzie dla mnie czas i zawsze będzie na mnie czekał. Dlatego teraz nie wyrywam kilku chwil z mojego życia, aby spędzić je z Nim. On jest ze mną wszędzie. Mogę powiedzieć, że zabieram ze sobą Jezusa tam gdzie się udaję chociażby na zakupy. Ostatnio wymarzyłam sobie bluzkę, omówiłam ją dokładnie z Jezusem, określiłam materiał, fason i kolor i choć moja wyśniona bluzka była omawiana z Jezusem, to potraktowałam prośbę jak zachciankę i zapomniałam. Jednak Jezus był ze mną tego dnia na zakupach, a znaleziona bluzka spełniła o wiele większe oczekiwania. To zdarzenie uświadomiło mi jak bardzo Jezus dba o ludzi, że często daje nam rzeczy, które nie są ważne w życiu, ale sprawiają nam radość. Czuję również, że i ja sprawiam Bogu radość, kiedy opowiadam mu o swoich zwykłych sprawach, bo wtedy On czuje się ważny. Na modlitwie o wylanie darów Ducha Świętego otrzymałam dar wiary i odebrałam słowa skierowane do mnie. Usłyszałam czego Bóg ode mnie żąda. W mojej głowie kotłowały się odczytywane słowa, odczułam powagę tych słów. Po REO zdałam sobie sprawę, że musiałam wyglądać śmiesznie, kiedy modląc się szukałam Boga w obrazach, wypatrywałam za nim oczy w niebo, szukałam go. Ja byłam na ziemi z całym bagażem swojego życia, a Bóg mieszkał gdzieś daleko. Tymczasem On był cały czas przy mnie blisko i czekał. Teraz wiem, że wyznaczałam Bogu granice, której nie mógł przekroczyć.

June 05, 2016

Gabriela

Wszystko zaczęło się około rok temu. Nigdy nie byłam szczególnie wierzącą osobą (wierzyłam, że Bóg istnieje, ale nic z tego nie wynikało). Właśnie rok temu, za sprawą mojej przyjaciółki najpierw zaczęłam się zagłębiać w ten temat, potem weszałm na drogę nawrócenia. Zaczęłam chodzić do kościoła, modlić się, żyć inaczej. Poczułam jakie moje życie było puste wcześniej. Niestety po jakimś czasie zaczęłam przechodzić bardzo trudny okres w życiu co mnie bardzo zmartwiło, bo niedawno przechodziłam dwuletnią depresję i bezsenność i bardzo nie chciałam nawrotu. Modlił się, prosiłam o pomoc, niestety niewiele to dawało. Nie wiedziałam wtedy dlaczego. Wtedy też ta sama przyjaciółka powiedziała, że powinnam się otworzyć, zaufać Bogu i przestać działać na własną rękę. Wcześniej wiedziałam, że tak powinnam, ale nie umiałam tak nic nie robić w obliczu takich wydarzeń. Po jakimś czasie mój stan się nie poprawiał, nawet jedyna rzecz - taniec, który wcześniej był w stanie poprawić mi humor, który jest moją pasją, przestał sprawiać mi przyjemność. Wtedy stwierdziłam, że tego już nie zniosę i muszę zmienić podejście. Oddałam wszystkie problemy i zaufałam Bogu, przestałam myśleć o samodzielnym rozwiązywaniu tych problemów, ale podeszłam do nich z wiarą, że to Bóg zwycięża, nie ja. Dosłownie już następnego dnia czułam się jak inny człowiek. Mój stan psychiczny bardzo się poprawił, moje relacje z innymi się poprawiły, nawet jakieś przykre sytuacje nie ranią mnie tak jak kiedyś, czasem nawet w ogóle nie ranią - przez świadomość oparcia w Bogu. Dziękuję za możliwość napisania i mam nadzieję, ze komuś to świadectwo pomoże :)

May 27, 2016

Marcelina

Moją koleżankę Gabrysię poznałam kilka lat temu poprzez wspólne zainteresowania. Robiła wrażenie osoby bardzo otwartej i łatwo nawiązującej nowe znajomości. Dzięki temu zaczęłyśmy się kolegować. Gabrysia nie była osobą określoną wyznaniowo. Była zdania, że "coś istnieje", ale rozpatrywała przeróżne opcje samym intelektem. Po jakimś czasie, kiedy byłam już poważnie zaangażowana w naszą przyjaźń, zauważyłam, że mimo wszystkich moich starań wkładanych w tą relację, Gabrysia zaczyna mnie świadomie odsuwać od siebie i moich wcześniejszych relacji międzyludzkich i odciągać od różnych stałych zajęć. Mimo moich szczerych intencji zaczęła dostrzegać coś przeciwnego. Tam, gdzie ja wkładałam dobrą radę lub neutralną opinię, Ona odczytywała to, jako wredny cios w plecy lub przemyślany atak. Byłam zrozpaczona doświadczając głębi beznadziei tej relacji. Cokolwiek bym nie robiła, było tylko gorzej. Nie wyobrażałam sobie już tej relacji w zdrowej formie. Chociaż ja nie zrezygnowałam, to jednak doszło do krytycznego punktu i relacja sama się rozluźniła. Bardzo to przeżyłam i ciężko zniosłam, ale nie mogłam już nic zrobić.

Minęło kilka miesięcy. W międzyczasie pogłębiłam swoją własną relację z Bogiem. W pewnym momencie znów zaczęłyśmy się z Gabrysią spotykać. Nie było idealnie, ale wyraźnie lepiej. Powoli na nowo tworzyłyśmy naszą relację. Gabrysia zainteresowała się moją wiarą i sama stała się wierząca. Przeszła proces totalnej zmiany myślenia i postrzegania, przewartościowała swoje podejście, zaangażowała się w budowanie swojej relacji z Bogiem. Z perspektywy czasu widzę w tym wszystkim Boże działanie. Od poznania, przez trudności, upadki i wręcz klęski, do oddania mi tej relacji w takiej formie, jaka podoba się Bogu. Kiedy teraz na to patrzę widzę Bożą miłość i Jego prowadzenie nas przez te doświadczenia. Prowadzenie ku świadomej relacji z Nim, ku wierze, a w wyniku tego, również ku sobie nawzajem, do wartościowej przyjaźni międzyludzkiej. Obecnie łączą nas wspólne sprawy. A ostatnio chodzę z Gabrysią na kurs do bierzmowania, ponieważ poprosiła mnie na swojego świadka. Mówi bowiem, że gdyby nie ja, nie byłaby teraz wierząca. Poza tym co niedziela razem chodzimy do kościoła i raz na miesiąc na mszę św. z modlitwą o uzdrowienie. Taki stan rzeczy, po przejściu tego wszystkiego jest dla mnie niewyobrażalnej skali Bożym cudem. A kiedy na dodatek Gabrysia powiedziała publicznie świadectwo w kościele, ...mój Boże! Dla mnie to było takie piękne i wyjątkowe! Nie wiem jak On tego dokonuje, zamieniając najczarniejszą ciemność w najjaśniejsze światło. Chwała Panu!

May 25, 2016

Jadwiga - świadectwo cudownego uzdrowienia

Miałam dwoje dzieci. Mój syn w wieku 35 lat zmarł na białaczkę. Po kilku latach moja 40-letnia córka miała wyniki krwi wskazujące na początki białaczki. Byłam załamana, a jej dzieci zagubione.

Poszłam na Mszę św. z prośbą o uzdrowienie do kościoła Św. Ducha. Gdy kapłan z monstrancją był koło mnie, modliłam się gorąco, by Jezus nie zabierał mi drugiego dziecka. Byłam wtedy w tłumie ludzi, gdzieś w głębi kościoła. Od ołtarza usłyszałam słowa poznania z ust jakiejś kobiety: ktoś przyniósł tu kobietę lat około 40, Pan zaczął proces jej uzdrawiania. Nie sądziłam, że to jest powiedziane o mnie. Po kilku tygodniach córka przyszła do mnie z wynikami badań krwi  i powiedziała, żebym się martwiła, bo ma tak dobre wyniki krwi, że mogłaby zostać sportowcem.

Upłynęło już kilka lat i choroba nie wróciła.

Chwała Ci Panie i serdeczne dzięki!

Jadwiga.

April 09, 2016

Małgosia z Warszawy (l. 50)

Szczęść Boże!
Chciałam złożyć krótkie świadectwo uzdrowienia.
Byłam w ostatni piątek na Mszy z modliitwą o uzdrowienie w waszej parafii Wszystkich Świętych. Odprawiał ją i modlitwę o uzdrowienie prowadził Ojciec Joseph Vadakkel. Po błogosławieństwie Najświętszym Sakramentem - tak jak powiedział, że sam Pan Jezus będzie błogosławił każdego! Usiadłam w ławce i poczułam słabnięcie z potwornymi mdłościami, bólem brzucha, głowy. Było to tak sile uczucie, że pomyślałam, iż chyba umieram, osunęłam się na kolana i po krótkim czasie wszystko ustało. Od kilku lat dokuczały mi silne bóle wątroby, żołądka. Nie diagnozowałam tego pomagałam sobie sama. Generalnie po każdym posiłku czułam się bardzo źle, mogłam zjeść 1 kanapkę, a czułam się tak wzdęta, jakbym zjadła dużo więcej. Od tej modlitwy czuję się świetnie, w ogóle przeszły mi dolegliwości brzuszne, nie biorę leków i nie mam żadnego złego samopoczucia - bólów i uczucia pełności, wzdęcia brzucha. Uważam więc, że Bóg mnie uzdrowił i Chwała Mu za to.

Małgosia z Warszawy (lat 50).

Please reload